18 maj 2018

Bądź jak kojot

Biorę ostatnio udział w Latającym Cyrku - nowym projekcie Agaty Dutkowskiej. Polega to na tym, że co tydzień dostajemy mailem różne zadania, a potem w zamkniętej grupie na fejsiku dzielimy się z innymi naszymi przemyśleniami.
I właśnie dziś dowiedziałam się, że zadanie w tym tygodniu (pobudzające ciekawość), ma w sobie cechy metody kojota (coyote teaching).
Po polsku nie znalazłam na ten temat wiele, ale zajrzyjcie do książki Kalosze pełne kijanek: Jak dzięki rozwijaniu miłości do przyrody wychować kreatywne, odważne i odpowiedzialne dziecko :



Natychmiastowe udzielenie odpowiedzi na pytanie często zabija dalsze interakcje i gasi stan ciekawości. Coyote's Guide doradza, aby nie odpowiadać bezpośrednio na pytania, tylko zadawać dalsze - naprowadzające na samodzielną odpowiedź - aby utrzymać umysł wciąż w stanie zainteresowania.
Po przeczytaniu fragmentu tej książki w Google Books chyba zakupię całość :-)


Myślenie Kojotem sprawia, że pojawiają się kolejne pytania, które czasem pozwalają dojść do zupełnie innych odpowiedzi :-) Warto spróbować i to nie tylko w kontekście edukacji przyrodniczej.





16 maj 2018

Ładne rzeczy

Minimalizm minimalizmem, ale ładne rzeczy trzeba promować i już :-) Zwłaszcza w dzisiejszym zalewie plastikowego badziewia z aliexpres.

Dziś ładne rzeczy z roślinami w tle. Na pierwszy ogień - portrety roślin . Przepiękne, uwiecznione w gipsie, płaskorzeźby roślin, zbieranych przez Romę Roman. Można też zamówić portret własnego bukietu ślubnego albo inny wybrany projekt (poniżej zdjęcia portretu rzodkiewki  oraz sierpniowej łąki):






Inne ładne rzeczy produkuje firma Las i Niebo. Już tu kiedyś pisałam o ich kwiatowej pościeli, ale ostatnio rozszerzyli asortyment o ubrania, narzuty, plakaty, tapety i... tatuaże. Więc chociaż szkoda mi wydawać 200zł na pościel, to na tatuaże chyba się szarpnę :-)



Motywy roślinne pojawiają się również na talerzach i paterach Ceramiki Ana (można kupić w internetowym sklepie Art Madame):



Cuda też można znaleźć w bieszczadzkiej Galerii - Pracowni Stare Kino w Lutowiskach:






Temat z daleka niewyczerpany, więc pewnie jeszcze będę do niego wracać. Podrzucajcie swoje znaleziska!

13 maj 2018

Czytam sobie - lektury na maj

W moim barłogu znów rośnie stosik książek, które czytam  - wszystkie na raz.
Część jest z biblioteki, część na czytniku, natomiast moje własne (love Asisko) jest grube tomiszcze "Drwale" Annie Proulx.
Czyli saga/historia wyrębu Ameryki od czasów kolonialnych do współczesności, napisana wyważonym językiem, a co najważniejsze z wyraźnie zaznaczoną perspektywą rdzennych mieszkańców - Indian Mikmak i ich pojmowania przyrody/drzew, gdy tymczasem najeźdźcy z Francji i Anglii czynią sobie ziemię poddaną...
Jest tu dużo o relacji człowiek-natura/las/drzewa/drewno, jest sporo historii dla mnie nieznanej, więc jeśli również lubicie długie lektury typu "Księgi Jakubowe" Tokarczukowej (tak mi się luźno skojarzyło), to zdecydowanie tak.





Druga lektura to "Rzeczozmęczenie" - próba usystematyzowania wiedzy dotyczącej kultury nadmiaru, zmęczenia rzeczami, minimalizmu i dobrowolnej prostoty życia. Osobiście męczy mnie amerykańskość tej książki, więc nadal jestem przy pierwszych rozdziałach. Można jednak znaleźć kilka ciekawych informacji (np. że nadmiar rzeczy może być śmiertelnie niebezpieczny - dużo przykładów albo że Thoreau po dwóch latach życia w lesie powrócił do wygód cywilizacji, czyli minimalizm też nie jest dla wszystkich). Autor jest orędownikiem tezy, że dotychczas dominujący materializm zostanie wkrótce zastąpiony przez eksperientalizm (gromadzenie doświadczeń), chciałabym podzielać jego optymizm, jednakże pozostaję sceptyczna...



"Ewolucja według Calpurnii Tate" to z kolei pozycja dla młodzieży, która mnie wciągnęła już jakiś czas temu, ale jakoś nie było okazji, żeby ją tu polecić. Polecam więc niniejszym i czaję się na drugą część, która niedawno wyszła w wydawnictwie Dwie Siostry. Pomimo tła postkolonialnej Ameryki (znów) XIX wieku mamy tu klimat Bullerbyn, zjadliwą dawkę wiedzy historyczno-przyrodniczej i nuty girl power, czyli jest to też literatura wzmacniająca dziewczynki, w sam raz dla młodych ekolożek.





27 kwi 2018

5 pomysłów na ekomajówkę

1. Mikrowyprawa - koniecznie
nawet kilkugodzinny wypad do lasu, połączony ze zbieraniem ziół i ogniskiem to dobry reset od codzienności.
Wariacji może być nieskończenie wiele - obserwacja ptaków, podjechanie jednej stacji pociągiem i powrót pieszo, robienie zielnika, zabranie ze sobą hamaka (i nawet w parku frajda niesłychana :-) ), podchody, zwiedzanie nowego miejsca.

Co się może przydać:
krzesiwo
kubek
książka Zrób ten zielnik (wczoraj dopiero przyszła, więc jeszcze bez recenzji)
butelka na wodę
hamak (45zł w Decathlonie plus 2 taśmy transportowe i karabińczyki z Castoramy) - małe to, a dużo radości
aparat fotograficzny
przekąski

Poniżej fotki z naszego ostatniego spaceru roślinnego pod Opolem, credit photo to Studio Radha





2. Plogging - czyli jogging lub spacer połączony ze zbieraniem śmieci



Co się może przydać:
worek/torba
rękawiczki
spokój ducha

3. Wycieczka do najbliższego gospodarstwa agroturystycznego. My mamy takie zaprzyjaźnione miejsce z opolskiej kooperatywy i właśnie 1 maja jedziemy na wspólne zbieranie zielska i ognisko.
Ale jeśli ktoś woli góry, to Wolimierz też zaprasza: Maj uff ka. 

Co ci się może przydać:
środek transportu
sprzęt kampingowy

4. Zrób coś dobrego
Dla siebie i dla innych. Może być do jedzenia (pesto z czosnku niedźwiedziego - aktualny hit), może być bardziej w sferze idei. Można realnie, można wirtualnie np. wspierając któryś z projektów crowfdundingowych. Ja np. dumnie wspieram Lunarki, czyli projekt wydania zeszytu ćwiczeń do obserwowania własnej cykliczności: Księżycowy Workbook
Ale jest też fajny projekt z Poznania na stworzenie Po/dzielni, czyli freeshopu (to pomysł ludzi od Giveboxu, więc marka jest i miłe nagrody, np. udział w warsztacie szablonowania koszulek z Patyczakiem).

Co ci się może przydać:
dostęp do internetu i płatności internetowych
dostęp do kuchni
książki
inni ludzie

5. A jeśli kompletnie ci brak pomysłów, możesz wykorzystać kilka od Bolesława Chromrego:





16 kwi 2018

O tym, jakie dobre są kiszone cytryny w czasie nowiu

Ten wpis będzie trochę o kiszonych cytrynach, a trochę o tym, że wszyscy to robią. Bo i Natalka, i jej tato, i Agnieszka, i Justyna, i Ola, i Gosia, i nawet Sylwia Chutnik to robiła :-) Cała Polska robi sobie dietę Ewy Dąbrowskiej, zwaną też postem Daniela. I ja też.
Mija właśnie drugi tydzień, odkąd znów wcinam tylko warzywa, i przedwczoraj odkryłam nowy smak, którym nie mogę się nacieszyć. Cytryny zakisiłam jakieś 2 miesiące temu i zapomniałam o nich, ale w poszukiwaniu czegoś do sałatki (ocet jabłkowy - też jesteś fajny, ale...) postanowiłam otworzyć jeden słoiczek. No i rewelacja, lemoniadowy, orzeźwiający, a jednak słony, polecam bardzo, tym którzy jeszcze nie robili. Przepisów w necie jest całe mnóstwo, ja chyba korzystałam z tego (choć na próbę zakisiłam tylko 3 cytryny, żeby w razie porażki nie płakać gorzko).
A dziś nastawiłam cytryny kiszone ekspress wg Hajduczka (aczkolwiek wyeliminowałam cukier) i b. jestem ciekawa, co z tego wyjdzie.
A zatem dobrze jest odkrywać nowe smaki i w ogóle robić coś nowego, a tak się składa, że ostatnio dość często przychodzą do mnie nowości. Np. warsztaty "pokochaj swoją miednicę", w których brałam udział z okazji festiwalu Kręgi Kobiet. I znów zdziwienie - dlaczego tak ważna wiedza przychodzi dopiero teraz? Dlaczego o mięśniach dna miednicy (inaczej mięśniach Koegla) nie uczy się w liceum? Bardzo wam polecam zaprzyjaźnić się ze swoją miednicą i zrobić czasem dla niej (i dla siebie) kilka ćwiczeń.



Z innych nowych rzeczy to także nowe ćwiczenia głosowe (warsztaty z performerką Edką Jarząb), magia masażu tajskiego (wSPAniałe doświadczenie) i zajęcia ruchowe, które zdecydowanie otworzyły mi nowe ścieżki neuronowe, czy jak to tam zwał. Okazuje się, że tarzanie się po podłodze i inne formy ruchu, np. Gyrokinesis (na pewno za kilka sezonów będzie modniejsza niż joga), czy pound fitness (zajęcia z pałeczkami do perkusji) , robią dobrze nie tylko na ciało, ale i na głowę.


Do tego wszystkiego znów mamy nów (a od kilku miesięcy śledzę swoje cykle z Moon Mandalą), czyli czas zaczynania od nowa, puszczania w świat intencji, robienia nowych rzeczy.
A zatem bój się i rób!

13 kwi 2018

Urocze pudełeczka od zapałek

Spieszcie się wykorzystywać pudełka od zapałek, bo powoli znikają z obowiązkowego wyposażenia domów...

1. Fotoaparacik (tutorial)


2. Pudełkowe postacie od Mai Ly - uwielbiam jej ilustracje!


3. Instant Comfort Pocket Box od kimslittlemonsters - można kupić na Etsy


4. Dioramy i kolaże w różnych stylach (szukajcie jako matchbox art - niektóre są obłędne):





5. Miniaturowe meble - np. biurko (tutek):


6. Minibudki dla ptaszków


7. Podręczny ołtarzyk



Tyle możliwości...

9 kwi 2018

Skąd brać dobre nasiona

Dziś temat wiosenny i garść wiedzy prosto od naszych ekorolników z opolskiej kooperatywy spożywczej (która działa już 6 lat!). Ale na początek przeczytajcie sobie wprowadzenie, czyli Nasiona - poradnik początkującego ogrodnika.


A teraz pytanie zasadnicze - jak zdobyć dobre nasiona do swoich upraw?
Cytuję panią Iwonę Frasek z Ekozagrody "Jabłoniowy Sad" w Szczedrzyku pod Opolem.
" - Najlepiej mieć swoje! Wtedy gwarancja kiełkowania, o ile dobrze się przechowało, jest dość wysoka. I oczywiście eko byłoby najlepsze, bo oznacza to, że roślina mateczna była uprawiana eko. Ale jak nie ma, a ktoś bardzo potrzebuje np. Salsefię, to co zrobić?
Uważałabym przede wszystkim na to, żeby nie było zaprawiane i GMO. Czyli jak ktoś szuka to kolejno 1. Swoje, 2. Eko, 3. Jak nie ma 1 i 2 to jakieś zwykłe niezaprawiane, wtedy można zebrać nasiona, 4. Jak chcemy coś, czego nie ma w oczekiwanej przez nas jakości, to może być ew. F1, ale to tylko na jeden plon


F1 zasadniczo nie jest jakimś złem. Mi ich nie wolno używać, bo muszę mieć tylko eko albo swoje, ale F1 nie oznacza nic innego, jak potomstwo dwóch różnych rodziców. W taki sposób można sterować kolorem, smakiem, wielkością, obfitością plonu itd. To nie GMO i jeżeli nie jest zaprawiane, to bym się tego nie bała. Problemem jest, że nie zachowują tych cech w następnej generacji czyli F2, a to oznacza, że uzależniamy się od firm nasiennych. Ale jeżeli mówimy o działeczce 2x2 to nie wpadajmy w paranoję."


Dla osób wyznających pogląd, że "chemia to zło" odnośnie środków ochrony roślin - polemika od Damiana Groszka, również ekorolnika z opolskiego :"Wszystko jest chemią! :) Te nazwy tam są szokujące, ale to oznaczenia międzynarodowe Środków Ochrony Roślin i oznaczają formulację środka. Proszę zagłębić się, czym są substancje biologicznie czynny tych środków - wodorowęglan potasu, Cu(OH)2 itp. Są również środki biologiczne np. Novodor (nomenklatura ta sama jak przy środkach chemicznych). To nie są substancje szkodliwe, a wręcz po zast. spełniają rolę np. nawozów lub zasilają bank mikroskładników z których rośliny potem czerpią (środki miedziowe lub siarkowe). Środki biologiczne to albo wyciągi z roślin egzotycznych, albo np. bakterie występujące w glebie, ale wyselekcjonowane i powielone spełniają rolę antagonistyczną w stosunku do fitopatogenów. Mimo to środki miedziowe, jak zauważyła Iwonka są stosowane w ostateczności i pod kontrolą :)


 
Jednak praprzyczyną są nieodpowiednie nasiona. Nie chodzi tu o nasiona eko, jakie są w sprzedaży, których "eko" polega na tym, że zostały zebrane z roślin konwencjonalnych uprawianych metodą eko. To całkowita pomyłka i przyczyna większości niepowodzeń. Jeszcze gorszą sprawa są nasiona przywlekane z hodowli zagranicznych, które wyrosły w zupełnie innych warunkach klimatycznych od naszych. Aby wykluczyć czynnik nasienny lub raczej go zminimalizować, należy prowadzić hodowlę odwrotną do uszlachetniającej, czyli "czyszczącą" z genów, które były dodawane w procesach hodowli ulepszającej i udomawiającej dany gatunek, aż do tzw. odmian lokalnych o których już większość niestety zapomniała :( "



Przy okazji - moi znajomi opracowali bionawóz, który jest naprawdę bezpieczny i organiczny. Bardzo długo nad nim pracowali i długo trwało wprowadzanie do produkcji, ale w końcu się udało. Więc gdyby ktoś chciał zajrzeć, to tu: Greenback. Produkowane w Polsce, z certyfikatami, bezpieczna "chemia" :-)



 

2 kwi 2018

Film na niedzielę: Pomniejszenie ("Downsizing")

Zdecydowanie tak. Pomysł w kinie nienowy ("Kingsajz" prekursorem :-)), ale znakomicie poprowadzony - pomniejszenie ludzkości rozwiązaniem naszych aktualnych bolączek (takich jak przeludnienie, głód, bieda, kurczenie się zasobów, globalne ocieplenie, rosnąca góra odpadów). Czy rzeczywiście?



Na szczęście twórcy filmy nie ślizgają się tylko komediowej stronie tego konceptu, ale pogłębiają aspekt eko- i socjologiczny. "Pomniejszenie" nie jest więc ani typową komedią, ani filmem futurystyczno-katastroficznym, ani satyrą, ani romansem. Sceny żartobliwe przeplatają się z kwestiami ważkimi - prawami człowieka, ochroną środowiska, biedą vs. bogactwem, dyskryminacją, potrzebą empatii. Ta żonglerka konwencjami może kogoś zirytować, ale dla mnie był to b. odświeżający seans, który także pobudził do przemyśleń. Czy bym się pomniejszyła, żeby ratować świat? Odpowiedź nie jest wcale taka prosta...



Film miał premierę w styczniu tego roku, więc może już zszedł z ekranów, ale za to pojawił się w internetach, więc na niedzielny poniedziałek jak znalazł :-)

27 mar 2018

Czas na ekokapsułę czasu

Ostatnio w moim mieście ogłoszono akcję zbierania życzeń dla przyszłych pokoleń do kapsuły czasu na 800lecie Opola. Raczej nie wezmę w niej udziału, ale zaczęłam myśleć nad tym, co mogłoby się znaleźć w  mojej prywatnej kapsule czasu.
Kartka z pamiętnika/bloga, zdjęcia z wakacji, lub raczej USB z nagranymi statusami na fejsie i ulubioną playlistą z jutiuba? A może nasiona, zielnik, naleweczka tatinka i zdjęcie z Czarnego Piątku?

Czy moje wnuki albo kogokolwiek innego będzie interesować moje życie osobiste, czy bardziej poruszy ich wiadomość, że kilka dni temu zginął ostatni nosorożec biały północny, co oznacza wyginięcie całego gatunku?
A może ciekawsza byłaby informacja, że mieszkańcy Szwajcarii owijają lodowce w koce. Wszystko po to, aby zapobiec ich topnieniu. "Białe płótna odbijają światło słoneczne od lodowca, co minimalizuje jego topnienie. Szwajcarski glacjolog David Volken jest zdania, że metoda przynosi zamierzony skutek. W rozmowie z agencją France-Presse przyznał, że koce mogą ograniczyć sezonowe topnienie nawet o 70 proc."
Co będzie dla nich ważne za 50-100-150 lat? Czy wybaczą nam, że wyprodukowaliśmy tyle śmieci i tak zniszczyliśmy planetę? A może będą alergiczne na słońce, wodę i powietrze? Kto to wie...




Żeby nie było - oczywiście istnieje coś takiego jako EKOkapsuła czasu - Amerykanie już na to wpadli :-) Ekokapsuła z  Dnia Ziemi Anno Domini 1994 zostanie otwarta w  roku 2044, czyli za 26 lat. Oto jest obietnica, którą inicjatorzy kapsuły zostawili potomnym (+ przeprosiny). Ci sami ludzie, czyli John Guillebaud i s-ka kładą duży nacisk na planowanie rodziny jako znaczący czynnik, który mógłby podnieść jakość życia na Ziemi. Posłuchajcie jego wystąpienia Sex&Planet na konferencji TED. Czy rzeczywiście antykoncepcja jest rozwiązaniem? Być może, ale tylko w połączeniu z wolnym wyborem...
Całość troszeczkę trąci Dobrowolnym Ruchem na rzecz Wyginięcia Ludzkości, ale nie mówię temu nie :-)
Tylko zastanawia mnie, dlaczego hymn ekokapsuły na jutiubie ma zaledwie 5 wyświetleń i jednego kciuka w górę? Słyszałam już gorsze piosenki, no sami oceńcie:



Jeśli lubicie śpiewać, to tu znajdziecie słowa.


A co z waszymi kapsułami - macie w planie jakieś? Pomysły z innych kapsuł mogą być inspiracją, Naukowa kapsuła czasu spoczęła na Spitsbergenie - zawiera m..in "liofilizowane DNA kobiety, mężczyzny, ale także szczura, łososia i ziemniaka. Jest również osobny pojemnik poświęcony naszemu środowisku. W kapsule zamknięto też utrwalone na porcelanie zdjęcie ciemnej strony Księżyca na tle Ziemi, które ma pokazywać, jak daleko potrafiliśmy latać w kosmos." Można też skorzystać z instrukcji :-)

24 mar 2018

Greenwashing na przykładach cz. 6 - Syngenta wspiera zapylacze

Syngenta nic wam nie mówi? A powinno, bo to takie europejskie Monsanto - największy producent pestycydów, herbicydów i nasion GMO, a w zasadzie GM - modyfikowanych genetycznie.
Jakoś bardzo się tym na swojej stronie nie chwalą, ale jak każda korporacja tego typu mają za sobą przegrane procesy np. " – Syngenta – szwajcarski producent nasion GM zapłaci 218 mln dol. kary. Farmerzy z Kansas wygrali w sądzie KLIK. Ponad 7 tys. farmerów z Kansas żądało odszkodowania za poniesione straty w wyniku tego, że Syngenta przyśpieszyła wprowadzenie swoich ziaren GMO na rynek, jeszcze zanim zostały autoryzowane przez chińskie władze. W 2013 roku Chiny wstrzymały import po stwierdzeniu, że transporty kukurydzy zawierają nieautoryzowane ziarna, wywołało to spadki cen kukurydzy na rynkach." (podaję za blogiem GMO obiektywnie )


A zatem, kiedy producent glifosatu -samo-zło (tylko ich preparat nazywa się Avans Premium , a nie Roundup), wyskakuje z akcją promocyjną chroniącą owady zapylające, to wiedz, że coś się dzieje. To coś nazywa się greenwashing. A może leanwashing, a może po prostu mydlenie oczu konsumentom i wybielanie swojego wizerunku? Albo zwykłe wyłudzanie danych od rolników-potencjalnych kupców - pod przykrywką szczytnej akcji? Tak czy siak - firma produkująca herbicydy, niszczące różnorodność biologiczną i szkodzące pszczołom, od dobrych kilku lat co roku na wiosnę rozdaje nasiona, które mają przywabić owady zapylające...
"W ramach the Good Growth Plan i zobowiązania na rzecz wspierania różnorodności biologicznej Syngenta po raz czwarty ogłasza projekt Operation Pollinator – Akcja na rzecz Owadów Zapylających. Osoby, które wypełnią poniższy formularz, otrzymają bezpłatnie mieszankę nasion, które tworzą przyjazne i pełne pożywienia środowisko dla owadów zapylających."
Operation Pollinator , ech... dobrze, że już się skończyła: "Zapasy nasion zostały wyczerpane. Dziękujemy za zainteresowanie akcją i zapraszamy w przyszłym roku.” ale - nie dajcie się nabrać w przyszłym roku.
Lepiej odwiedźcie sklep Łąki kwietne Fundacji Łąka. Przynajmniej macie pewność, że dochód zostanie przeznaczony na ochronę przyrody, a i nasiona będą pewniejsze.





Inne posty z serii greenwashing: 
Ekopapier-greenwashing na przykładach-cz.5
Kosmetyki raz jeszcze-greenwashing na przykładach cz.4 
Kosmetyki - greenwashing na przykładach-cz.3 
Biodegradowalne torebki foliowe - greenwashing na przykładach cz.2 
Woda z mózgu-greenwashing na przykładach
Greenwashing-zielone pranie mózgów 
Domestos + Unicef = ekościema 
Dlaczego danonki są be 

22 mar 2018

Dzień bez Wody 2018

Pod koniec stycznia tego roku media obiegła wiadomość, że Kapsztad szykuje się na Dzień Zero - pierwszy dzień, w którym w kranach zabraknie bieżącej wody. Miało się to stać wg wyliczeń 12 kwietnia, czyli już za 3 tygodnie od dzisiejszego Dnia Wody. Brzmi jak scenariusz katastroficznego filmu i niestety może to być punkt wyjścia do poważnych konfliktów (łatwo mogę sobie wyobrazić walki osób pozbawionych dostępu z tymi uprzywilejowanymi, bo zawsze będą równi i równiejsi), zachwiania gospodarki, a także migracji.
"Gdy nadejdzie Dzień Zero, do czasu nadejścia deszczy woda przestanie płynąć zarówno do gospodarstw domowych, jak i do firm. W ograniczonym do minimum zakresie będą zaopatrywane szpitale, szkoły i inne ważne instytucje. Woda popłynie też prawdopodobnie do dzielnicy biznesowej, aby uniknąć załamania gospodarki.
Tymczasem cztery miliony mieszkańców będą musiały ustawić się w kolejkach do 200 punktów wydawania wody po swój dzienny przydział, który wyniesie 25 litrów. Miasto przygotowuje się do chaosu w służbie zdrowia i porządku publicznym - rząd już zapowiedział, że "normalne działania policji będą niewystarczające".

(Trinidad Water Riots 1903r.)

Nie pomogło oszczędzanie wody - susza trwająca ponad 3 lata skutecznie wysuszyła dotychczasowe źródła. A miasto zapomniało o poszukiwaniach nowych " Już w 2007 roku departament ds. gospodarki wodnej RPA ostrzegł, że ze względu na zmiany klimatu miasto musi pozyskiwać wodę z innych źródeł, m.in. zwiększyć wydobycie wody gruntowej i rozwijać metody odsalania."
Powinniśmy sobie wziąć tą przestrogę do serca - Polska nie jest krajem zasobnym w wodę, a szastamy nią w sposób niewyobrażalny.


Czy jest jakaś dobra wiadomość? Dzięki wysiłkom obywateli Kapsztadu w oszczędzaniu wody, Dzień Zero został przesunięty na początek lipca. Może uda się go odsunąć jeszcze dalej?
Ale dlaczego dopiero w obliczu takiego zagrożenia, ludzie zaczynają myśleć i używać np. kalkulatorów wody?
Możesz podjąć wyzwanie i poczuć się jak mieszkaniec Kapsztadu - zużywaj tylko 50l dziennie i daj znać, czy się udało...
***
Czy czujesz wdzięczność, że leci z kranu, jest pitna i nie musisz iść po nią kilka(naście) kilometrów, stać w kolejkach, transportować, oczyszczać, ani kupować jej w plastikowych butelkach?
Poczuj.
Być może, gdyby w Radiu Maryja tematem głównym byłaby woda, a nie aborcja, to zmieniłoby się podejście ludzi do wody. Jest taka interesująca strona: www.faithinwater.org, gdzie można znaleźć odniesienia do wody w różnych religiach, czyli edukację ekologiczną dla różnych grup religijnych. Angażuje wierzące osoby na całym świecie do ochrony środowiska, ze szczególnym uwzględnieniem wody.



Inne posty o wodzie:
Póki rzeki nie zginęły (Dzień Wody 2017)
Po prostu woda
Nie lej wody
Wody!
Woda z mózgu
Oszczędzanie wody

17 mar 2018

Pożegnanie z brokatem (oraz mikrofibrą i polarem)

W tym roku żegnam się z brokatem... Zawsze lubiłam, bo taki magiczny, srebrzysty i w ogóle, ale fakty są okrutne. Brokat to mikroplastik, a mikroplastik to zło :-/
Niestety badania potwierdzają, że mikrodrobinki plastiku trafiają do wód, w tym także do wody pitnej, a co za tym idzie do naszych organizmów.
Smutne wieści: Scientists call for ban on glitter say its a global hazard
83-probek-wody-kranowej-calego-swiata-zawiera-plastik

Zatem - żegnaj brokacie, dopóki nie znajdę jakieś naturalnej alternatywy...
Tylko teraz jeszcze muszę to jakoś wytłumaczyć Córce. Chyba, że wcześniej zostanie wprowadzony globalny zakaz produkcji i sprzedaży brokatu (rozważany w Anglii) oraz mikrogranulek w kosmetykach (zakazane w części USA).



Edit: no, może jednak nie do końca pożegnanie, bo jak donosi kolega Stiopa (za koleżanką Zdrada Pałki), istnieje biodegradowalny brokat zrobiony z celulozy. Nazywa się Ecostardust, można go kupić tu (tylko nie rozumiem, dlaczego jest tak okropnie drogi). Ale jest i to się liczy :-)


Rozważam także rezygnację z mikrofibry i polaru - choć niezwykle praktyczne, chłonne, ciepłe, to jednak podczas prania również uwalniają do wody mikrocząsteczki plastiku.
Podczas każdego prania kurtka polarowa wydziela 1,7g mikrowłókien. Które trafiają oczywiście do kanalizacji, do rzek, mórz, oceanów, ryb, ssaków i ludzi... (microfibers-plastic-pollution)

Co możemy zrobić? Podaję za stroną www.sintef.no
  • prać rzadziej
  • prać przy maksymalnie załadowanej pralce - mniej tarcia między ubraniami, mniej wypuszczania włókien
  • używać płynu do prania zamiast proszku. Proszek jak tarka wyskrobuje włókna z tkaniny.
  • prać w niskiej temperaturze. Wysoka temperatura niszczy niektóre materiały i uwalnia włókna.
  • unikać długiego cyklu prania. Długi cykl powoduje więcej tarcia pomiędzy materiałami, co uwalnia włókna.
No, i nigdy więcej nie kupować ściereczek z mikrofibry ani ciepłych kocyków z polaru. Bawełna, wełna, len i konopie będą nam służyć lepiej. 

27 lut 2018

Nie ma oddychać, żyć nie ma

Blog zapadł w sen zimowy, a blogerka wpadła w remont mieszkania...
Ale życie powoli wraca do normy, więc i może częstotliwość wpisów się zwiększy. Póki co cieszę się z drobnych rzeczy, jak turkusowy kolor drzwi czy tym, że Córka zdecydowała się zredukować ilość starych zabawek :-)
A co tam w klimatach bardziej ekomaniowych? Raczej nic dobrego.
Głównie smog niestety :-/ Oddychać się nie da, zakupiłam stosowną maseczkę nawet...


Poza tym wycinają nam drzewa, co w powiązaniu ze smogiem nosi znamiona aktu samobójczego. Najpierw 37 starych drzew w Parku Nadodrzańskim, teraz kilkaset wzdłuż torów kolejowych...
Po kliknięciu w wyszukiwarce hasła "rzeź drzew" wyskakuje 231 000 wyników, płakać się chce.




I trzeci powód do smutku - Rzeczpospolita Myśliwska coraz bliższa urzeczywistnienia. Dziś zakończyło się II czytanie Prawa łowieckiego w Sejmie. Kluby zgłosiły zestawy poprawek, których jeszcze nie znamy. Jutro, od godz. 10:00, będą rozpatrywane na Komisji Ochrony Środowiska. Paweł Suski mocno krytycznie o pracach nad ustawą i jej obecnym kształcie: "Z myśliwymi nikt w tym Sejmie jeszcze nie wygrał.", składając wniosek o odrzucenie projektu ustawy w całości. Pełny zapis transmisji w linku (od godz. 16:36 do 17:59). #NiechŻyją!


Na zakończenie Wojaczek:

Nie ma spać
Nie ma oddychać
Żyć nie ma

Tylko drzewa się ruszają
niepospolite ruszenie drzew

rodzą czarnego kota
który przebiega wszystkie drogi 


 (fragment wiersza "Sezon")


4 lut 2018

Co dobrego #8

1. Strona dla miłośników kolorów - Regionalna grupa barw

Doceniam pomysł zebrania połączeń kolorystycznych i opisanie ich kodami użytecznymi dla każdego grafika czy webmajstera.

To jest na przykład zieleń wiatrowa.

"Projekt RGB Regionalna Grupa Barw realizowany przez Fundację Tres, dotyczy dokumentacji, archiwizacji i udostępniania unikalnych zjawisk z zakresu ludowego nazewnictwa kolorów, które pod koniec XIX wieku weszły, w bardzo ściśle określonej palecie, do użycia w stroju ludowym kilku regionów Centralnej Polski (m.in. opoczyńskie, rawskie, łowickie). Kolory te przeszły drogę od barwienia naturalnego do chemicznego, pokazując jak tradycja oswaja współczesność, szukając dla nowych kolorów nazw istniejących w bliskim otoczeniu. Wiejska paleta barw i przypisane im nazwy, np. w opoczyńskim: wiatrowy, ponsowy, ogniowy, koci, lekstryczny, rawskim: modry, kapuściany, zgniły, olejowy, wściekły, bledziutki, łowickim: gąsiackowy, mechowiutki, dubeltowy, niebowy, besowiutki, ceglaty, sannicki były jak współczesne wzorniki kolorów: Pantone, CMYK, HSB czy RGB, umieszczone na tkaninach wełnianych i lnianych. Z tego ostatniego (RGB – red, green, blue) wywodzi się nasza inspiracja do odtworzenia Regionalnych Grup Barw." (stąd)




Oprócz zalet wizuanych znaleźć tu też można informacje o farbowaniu i farbiarzach - fachu, który odchodzi w zapomnienie.
Oraz cudowna linkownia dla wszystkich folklorofilów - np. Cyfrowa etnografia - można wsiąknąć na długie godziny...

2. Motyle Polski - Natura2000

Kolejny projekt, który warto wydobyć z otchłani internetu.
Znajdziecie tu filmy o poszczególnych gatunkach, publikacje, galerię zdjęć oraz mapkę tablic edukacyjnych.




3. Karty autorefleksji - wydane przez Polską Akcję Humanitarną

Narzędzie pracy dla edukatorów/ek, społeczników/czek, aktywistów/ek - "mają posłużyć jako pomoc i wsparcie w Twoim procesie autorefleksji oraz w przygotowywaniu i prowadzeniu działań z zakresu edukacji globalnej. Karty podzielone są na trzy grupy: wymiar kognitywny, wymiar społeczno-emocjonalny oraz wymiar behawioralny - każda grupa kart ma swój określony kod graficzny. Sam/a decydujesz w jaki sposób chcesz ich używać - indywidualnie czy w grupie. Karty zawierają pytania do refleksji, ćwiczenia i zadania, jak również przekazują informacje, które pomogą Ci w pracy edukatorskiej. Dzięki nim możesz rozwinąć swoje umiejętności krytycznego myślenia, poddać krytycznej refleksji swoją pracę czy codzienne działania, szukać źródeł wiedzy."


Można sobie pobrać, wydrukować i rozkminiać.

4. Nowa fitnessowa moda ze Szwecji - plogging - czyli jogging połączony ze zbieraniem śmieci

Plogging zyskuje sobie coraz więcej zwolenników, oby i w Polsce :-)



5.Coś dla kobitek - Moon Mandala

Do wydrukowania i prowadzenia obserwacji własnego cyklu w korelacji z fazami księżyca.


20 sty 2018

Korek cz. VI

Korek znów daje o sobie znać:

Stojaczek na smartfonik (pomysł stąd):


stojaczek na kartkę/zdjęcie
piesek (tutorial)

świeczki (bądź rozpałka) - korek trzeba wcześniej moczyć w alkoholu (stąd)



korkowe kule - chyba ozdoba taka :-)




Niestety "wszystkie prawa zastrzeżone", więc tylko wrzucam linka do albumu Cork counts - piękne zdjęcia i pomysły na korek.

Więcej korka:
Korkowo-cz.5
Korek - cz. IV
Korek po raz trzeci
Korek po raz drugi
Korek - nie wyrzucaj!